Życie w średniowiecznym mieście
Frances Gies, Joseph Gies — Książki o średniowieczu

Wewnątrz murów miejskich coraz mniej miejsca zajmowały sady, winnice i ogrody – miasta traciły powoli wiejski wygląd. Bogaci kupcy wystawiali duże domy, luksusowe kramy i pracownie złotników pojawiały się tuż obok tradycyjnych warsztatów rzemieślniczych. Przez wzmożony ruch przy użyciu koni i osłów wąskie uliczki zrobiły się ciasne i brudne. Dodatkowo im bliżej siebie budowano domy i warsztaty, tym większe występowało ryzyko pożaru. Na to nakładał się ograniczony dostęp do wody – w wielu ośrodkach służba i gospodynie musiały odstać swoje w kolejce przy studni, by napełnić wiadra i dzbany. Do końca dwunastego wieku urbanizacja wraz ze wszystkimi swoimi problemami dotarła do miast Flandrii, nie mówiąc już o takich ośrodkach jak Kolonia, Hamburg, Londyn, Paryż, Provins czy Troyes.

W dwóch ostatnich z wymienionych ośrodków rozwinęła się nowa forma aktywności. Już w czasach rzymskich wyznaczano dokładne terminy na organizację targów i jarmarków. W następnych stuleciach, nawet gdy handel jako taki prawie całkowicie upadł, ta idea ciągle żyła – po prawdzie im mniej kupowano i sprzedawano, tym ważniejsze było ustanowienie konkretnych dat i miejsc, by kupcy dotarli do potencjalnych klientów.