Handlowcy musieli się też spotykać między sobą. We wczesnym średniowieczu nie stanowiło to jeszcze jakiegoś problemu, ale kiedy sukno wełniane produkowane w Europie Zachodniej za pośrednictwem miast italskich trafiało do krajów śródziemnomorskich, zaś w drugą stronę powędrowały towary luksusowe, pojawiła się paląca potrzeba stworzenia rynku hurtowego. Kupcy z Wenecji i Genui karawanami przewozili przyprawy przez Alpy, by wymieniać je na sukno z Flandrii. W drugiej połowie jedenastego wieku Flandryjczycy postanowili wyjść im naprzeciw. Nie spotykali się jednak dokładnie w pół drogi (co wypadałoby w Burgundii), lecz na terenie Szampanii – bliżej Flandrii niż Italii. Powodem tego była najprawdopodobniej polityka.