Życie w średniowiecznym mieście
Frances Gies, Joseph Gies — Książki o średniowieczu

Z pewnością był to swego rodzaju początek, a w Italii nawet coś więcej. Niektóre miasta, w czasach rzymskich nieistniejące lub mało ważne, nagle zaczęły rozkwitać. Przykładowo na bagnach Adygi nad północnym Adriatykiem pojawiła się Wenecja. Z kolei na południe od Neapolu między sorrentyńskimi klifami a morzem wyrosło Amalfi. Niegościnna lokalizacja nie była w tych przypadkach przypadkowa. Przybysze zwani Longobardami, jeśli chodzi o nieokrzesanie, znajdujący się mniej więcej w pół drogi pomiędzy Frankami a Hunami, przejęli kontrolę nad terenami położonymi w głębi Półwyspu Apenińskiego. Longobardowie byli przy tym po prostu szczurami lądowymi, a zatem idealnym miejscem dla handlu wydawał się osłonięty kawałek wybrzeża, łatwo dostępny z wody, a trudno dostępny od strony lądu. W efekcie pod koniec dziesiątego wieku weneckie i amalfitańskie żagle były stale obecne na wodach Złotego Rogu, zatoki w Konstantynopolu. I chociaż bezpośrednie interesy z muzułmanami uważano za skandaliczne, a przede wszystkim niebezpieczne, to jednak pewna liczba kupców z Amalfi, Wenecji czy innych włoskich miast zdobywała się na konieczną śmiałość.