Sześćset lat po przejęciu władzy od rzymskich namiestników biskupi musieli usunąć się w cień.
Tymczasem w dialektach germańskich, z których rozwinęły się nowe języki, świeżo ufortyfikowane miasta zaczęto nazywać słowem bourg lub burh (później również borough). Analogicznie ludzi zamieszkujących takie ośrodki nazywano bourgeois lub burghers****. Do połowy dziesiątego wieku grody warowne wyrastały w północnej i zachodniej Europie aż po Hamburg – świeżo obwarowany ośrodek biskupi przy ujściu Łaby – czy Gdańsk w ujściu Wisły. Miast tych nie można było porównać do ludnych i bogatych miast świata islamu takich jak Bagdad, Niszapur, Aleksandria, Granada czy Kordoba, gdzie zamożni kupcy roztaczali mecenat nad poetami i architektami. Ośrodki europejskie pełne były obór i chlewów, a chałupy i warsztaty pracy skupiały się tam wokół kościoła, zamku lub pałacu biskupa. Niemniej zdecydowanie się rozrastały. Nim nadszedł wiek dziesiąty, do rozpadających się willi z czasów rzymskich ulokowanych poza obwarowaniami Troyes dołączyły opactwa i domy.