– Postanowiliśmy pozostać w salonie do godziny pierwszej trzy w nocy – powiedziała Lydia Wells. – Myśleliśmy, że może duch prosi nas, abyśmy nie opuszczali pokoju do tej pory, bo wtedy coś się wydarzy. Czekaliśmy, aż zegar wybił pierwszą; czekaliśmy w milczeniu przez minutę... Dwie... Trzy... I wówczas, dokładnie w tym momencie, rozległ się straszny trzask: to spadł obraz z haka. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy dziurę w ścianie, którą ten obraz zasłaniał. No, wtedy kobiety z naszej grupy zaczęły przeraźliwie krzyczeć, podniosła się wrzawa i chyba możecie sobie wyobrazić, do jakiego zamieszania doszło. Ktoś znalazł nóż, wyciął kawałek tynku i naszym oczom w ścianie ukazała się kula.
Frost i Nilssen wymienili szybkie spojrzenia. Opowieść wdowy zaczęła przypominać im o kuli, która zniknęła z sypialni Anny Wetherell na piętrze w hotelu Ruszt.
– Czy sprawa została w końcu rozwiązana? – spytał ktoś.