– Och tak – odrzekła wdowa. – Nie będę wchodzić w szczegóły, jest ich bowiem zbyt wiele, ale jeżeli jesteście ciekawi, można znaleźć wszystkie informacje na ten temat w gazetach. Bo widzicie, okazało się, że kobieta wcale nie została zaatakowana przez psa. Zamordował ją jej mąż, który najpierw poderżnął żonie gardło, a potem zastrzelił psa, by ukryć swoją zbrodnię.
W pokoju rozległy się pełne udręki pomruki.
– Tak – powiedziała Lydia Wells. – Cała ta historia jest tragiczna. Kobieta miała na imię Elizabeth, lecz nie pamiętam, jakie nazwisko nosiła. No cóż, dobra wiadomość brzmiała natomiast tak, że kiedy sprawa została otwarta na nowo, śledczy mieli dwa tropy: po pierwsze, wiedzieli, że ofiara zginęła od kuli z wojskowego colta, a po drugie, że stało się to dokładnie trzy minuty po pierwszej w nocy.
Wdowa zamikła na chwilę, a potem wybuchnęła śmiechem.