Pani Wells poprosiła gości, aby zajęli miejsca na krzesłach, które ustawiono w koło, podczas gdy inni uczestnicy przyjęcia opuszczali już Fortunę Wędrowca, rozchodząc się w mroku nocy. Panowała atmosfera pełna skrępowania i nerwowości. Jeden z biorących udział w seansie śmiał się piskliwie, a pozostali szczerzyli zęby w uśmiechu i trącali swoich towarzyszy pod żebra, lecz pani Wells nie zwracała na te wybryki najmniejszej uwagi. Zajęła się ustawianiem pięciu świec na talerzu w taki sposób, by utworzyły kształt gwiazdy, a potem kolejno je zapaliła. Gdy wszystkie już zapłonęły i fidybus został ugaszony, Lydia Wells w końcu usiadła, po czym głosem, który nagle stał się przyciszony i konspiracyjny, oświadczyła, że Anna Wetherell przez kilka ostatnich godzin przygotowywała się do bliskiej już komunii z umarłymi. Nie wolno się do niej odzywać, gdy wejdzie do salonu, ponieważ nawet najmniejszy niepokój mógłby wpłynąć na stan jej umysłu, a co za tym idzie, zakłócić kontakt wdowy z zaświatami. Czy obecni zgadzają się, aby nie zwracać uwagi na Annę, gdy wejdzie do salonu?
Wszyscy wyrazili zgodę.