Ależ Anna została tu po prostu zagłodzona! – pomyślał Frost. Zerknął na Nilssena, chcąc go złowić wzrokiem, lecz agent handlowy ze zmarszczonym czołem i miną znamionującą posępne zdumienie przypatrywał się pannie Wetherell. Frost przypomniał sobie o swoich zobowiązaniach za późno i dopiero teraz odwrócił się ku wdowie, która w tej krótkiej chwili, gdy oczy wszystkich zwrócone były na drzwi, coś zrobiła. Tak: zrobiła coś, na pewno, albowiem wygładzała właśnie suknię z samozadowoleniem, a wyraz jej twarzy nagle się ożywił. Co takiego zrobiła? Jakiej zmiany dokonała? I w czym? Frost nie mógł już zobaczyć tego w półmroku i przeklinał się w duchu za to, że spuścił ją z oka. Zastosowała fortel, jak to przewidział Pritchard, i Frost poprzysiągł sobie, że nie odwróci wzroku po raz wtóry.