Wszystkie wojny Lary
Wojciech Jagielski — Reportaż wojenny

W tamtym czasie panowało na świecie, a zwłaszcza na Zachodzie, powszechne przekonanie, że szyte na europejską miarę porządki są szczytowym osiągnięciem ludzkości i da się je zaprowadzić wszędzie i z pożytkiem dla wszystkich. Na Syberii i na Saharze, pod Hindukuszem, na arabskich piaskach i w kongijskiej dżungli, w sercu Afryki. Tym bardziej Europę powinno dać się zbudować na bliższym jej Kaukazie.

„Będziemy żyli jak oni, ci z Nowego Jorku, Berlina i Paryża – kusili Gruzini. – Trzeba tylko ich naśladować, starać się być jak oni, być Europejczykami. Jeśli więc jesteście Gruzinami, a jesteście, bo u nas mieszkacie, jesteście też jak my, Gruzini, Europejczykami”.

„Jesteśmy!” – przytakiwali z wypiekami na twarzach młodzi Kistowie.

„Nieważne, czy jesteście Kistami, Czeczenami czy Gruzinami. Przede wszystkim jesteście muzułmanami i tylko to się liczy – szeptali do drugiego ucha brodaci mułłowie i pielgrzymi z Arabii. – Zachód wyparł się swojego Boga, na Zachodzie Bóg umarł. A Allah jest wielki. Allahu akbar! W imię Boga! Bismillah! Nie dajcie się skusić podszeptom szatana, nie schodźcie z dobrej drogi. Nie grzeszcie, nie czyńcie zła, lecz myślcie o zbawieniu”.