Dwie wielkie wojny, które niemal jedna po drugiej przetoczyły się przez Czeczenię na przełomie stuleci, zrównały zbuntowaną krainę z ziemią i zdziesiątkowały jej mieszkańców. Z Kaukazu w cztery strony świata ruszyły rzeki uciekinierów, a Kistowie zwabieni wcześniej jasnymi światłami i bogactwem czeczeńskiej metropolii, Groznego, teraz zawrócili przez góry do spokojnej doliny Pankisi, licząc, że Gruzini wybaczą im i nie zatrzasną przed nimi drzwi. Gruzini nie okazali się pamiętliwi i przygarnęli tułaczy. W ślad za Kistami na gruzińską stronę ruszyły tysiące Czeczenów. Teraz, w potrzebie, chętnie przyznawali się do pokrewieństwa z zapomnianymi kuzynami
W niewielkiej dolinie zrobiło się tłoczno. W pewnej chwili przybyszów z Czeczenii zrobiło się więcej niż miejscowych Kistów, a Gruzini zaczęli kręcić nosami, że Pankisi i jej okolice nie należą już do Gruzji, lecz stały się nową prowincją Czeczenii.