Wszystkie wojny Lary
Wojciech Jagielski — Reportaż wojenny

Podziwiali jej wielkomiejskość, bogactwo i rozmach, zdumiewali się grozneńskimi rafineriami i wielkimi fabrykami zapewniającymi zajęcie i zarobek, jakich zaczęło brakować w dolinie Pankisi. Przepełniała ich także duma, że do takich wspaniałości doszli Czeczeni, ich kuzyni, ich krew.

Jak ubodzy krewni z dalekiej prowincji, z zabitego deskami zaścianka, nie mogli się napatrzeć wielkości Groznego, a ciesząc nią oczy, czuli, że udziela się ona także im samym, że rosną we własnych oczach, a inni zaczynają na nich spoglądać z większym szacunkiem, a nawet z podziwem.

Było im trochę wstyd, że w odwiedziny do Czeczenów wyprawili się dopiero wtedy, gdy w Gruzji przycisnęła ich bieda. I że nie odnowili braterstwa krwi wcześniej, gdy żyli razem w jednym kraju rządzonym przez Rosjan, a w gości zaczęli wybierać się, gdy rozdzieliła ich państwowa granica Rosji i Gruzji. Północne, czeczeńskie zbocza znalazły się po rosyjskiej stronie, a południowe przypadły Gruzji. Ale nie myśleli o tym za wiele, przywykli do życia w górach, gdzie granice wyznaczały przełęcze i górskie wierzchołki, a nie wykreślone na mapach linie.