Ale następcom Stalina nie udało się utrzymać złowrogiego mocarstwa zajmującego Europę i Azję i rozciągającego się od Bałtyku po Morze Japońskie i od Arktyki po Hindukusz i Pamir. Nazywane Imperium Zła, władające jedną połową świata, a drugą trzymające w nieustannym strachu, upadło, legło w gruzy jak wcześniej wszystkie jemu podobne.
Usłużne i jeszcze niedawno sparaliżowane strachem prowincje jedna po drugiej otrząsały się z niemocy, ogłaszały niepodległość. Ogłosiła ją i Gruzja, a Kistowie, jej obywatele, sto lat po tym, jak uznali się za Gruzinów, niespodziewanie dla samych siebie odkryli w sobie dawnych Czeczenów.
Kaukascy górale, a zwłaszcza Czeczeni, od lat wyprawiali się za chlebem w głąb Rosji, na Powołże, do północnej stolicy w Sankt Petersburgu i tej głównej, w Moskwie, ale także aż za Ural, a nawet na Syberię. Ale dla Kistów, którzy teraz ruszyli w ślad za nimi, dziwem nad dziwy była już czeczeńska stolica Grozny, wzniesiona przez Rosjan jako najpotężniejsza z ich twierdz na Kaukazie.