Pod nowe domostwa gruzińscy książęta wyznaczyli przybyszom wciśniętą między góry dolinę Pankisi, długą na dziesięć kilometrów, szeroką na pięć i przeciętą wzdłuż rzeką Alazani, spływającą ze zboczy Kaukazu, pojoną wodami z topniejących śniegów i lodowców.
Kistowie nie byli tu pierwszymi osadnikami. Przed nimi zamieszkali w dolinie gruzińscy górale, którym władcy Kachetii podarowali ziemie w podzięce za wierną i dzielną służbę w wojsku. Gruzini budowali swoje wioski na lewym brzegu rzeki. Czeczeńscy przybysze rozłożyli się więc na prawym.
W nowym miejscu, wśród nowych sąsiadów nie czuli się obco. Znali się z gruzińskimi góralami od stuleci. Mieszkali przez miedzę, po drugiej stronie gór. Stoczyli ze sobą niejedną wojnę, ale częściej żyli w pokoju, odwiedzali się w wioskach, przyjaźnili, uznawali za swoich. Zdarzało się, że przyjmowali się nawzajem do swoich rodów i szczepów, Czeczeni Gruzinów, a Gruzini Czeczenów, a nawet między sobą żenili. Zawierali pobratymstwa, radowali się razem na weselach i dzielili rozpaczą na pogrzebach. Mieli nawet tych samych bogów, którym w podobny sposób oddawali cześć.