Wszystkie wojny Lary
Wojciech Jagielski — Reportaż wojenny

Byli też i tacy, którzy uciekali przez góry nie po to, by uczynić swoje życie łatwiejszym i lepszym, ale żeby je ocalić. Wędrowali na południowe stoki, uchodząc przed zemstą, jaką im poprzysięgli sąsiedzi, ziomkowie, a nierzadko nawet krewni. Według panującego w górach prawa przelaną cudzą krew odkupić można było jedynie własną, a za zbrodnię popełnioną przez jednego odpowiadali wszyscy. Za śmierć odpłacano śmiercią, a zemsta była świętym obowiązkiem synów, braci i krewnych ofiary. Niedopełnienie tego nakazu ściągało hańbę na cały ród i na całe wieki wystawiało go na pośmiewisko.

Kistami nazwali przybyszów miejscowi, kachetyjscy tubylcy, Gruzini. Nie potrafili ponoć prawidłowo wymówić nazwy, jakiej na określenie samych siebie używali Czeczeni z wąwozów z górnego biegu Argunu, którzy przywędrowali do Kachetii, by w niej osiąść na stałe.