Pies z nazwą, zrobią burzę mózgów i coś wpadnie. Potrzebowała jakiejś niecodziennej kampanii, czegoś, o czym będą mówili wszyscy. Może postawią na rynkach miast tymczasowe fontanny z nową wodą, aby ludzie napełniali sobie butelki za darmo w trakcie upałów? Albo nie, jeszcze lepiej: saturatory. Zakupią kilkadziesiąt wózków na wzór tych z PRL-u, będą je obsługiwali ubrani na biało ludzie i nalewali wodę za darmo wszystkim, może z naturalnym sokiem malinowym dla chętnych. Świetny pomysł. Białe wózki zamontowane na rowerach, zielone logo, zakupią jakąś charakterystyczną melodyjkę, której potem użyją w reklamie w radiu i telewizji.
Wbiegła na szczyt Dwernika. Nisko wiszące chmury sprawiały, że miało się wrażenie wyobcowania i brodzenia po kostki w szarej i brudnej wodzie. Szczyt był pusty i nic dziwnego, nie był sezon na turystów. Drewniana ławka zachęcała do odpoczynku, ale nie było o tym mowy – jeśli siądzie choćby na chwilę, to zacznie marznąć, mięśnie stygnąć i może być trudno ruszyć z powrotem.