Trup na plaży i inne sekrety rodzinne (Garstka z Ustki. Tom 1)
Aneta Jadowska — Literatura

Teoretycznie nie wierzyłam w duchy, anioły opiekuńcze i całą resztę. Po prostu czasami mój mózg mówił do mnie głosem zmarłego taty. Czasami go widziałam – majak, wspomnienie, zaskakująco realne, choć przecież duchy nie istnieją. Tak sobie to tłumaczyłam. Ale czy to naprawdę takie dziwne, że jeśli muszę spędzić kilkadziesiąt minut sam na sam z trupem, przywołuję wspomnienie mojego ojca? W końcu był policjantem, lepiej ode mnie wiedziałby, co robić w takiej sytuacji.

– Powiedziałbym, że powinnaś wezwać policję, robaczku.

– Wezwałam.

– Zadzwoniłaś do wujka.

– Wujek jest policjantem.

– A czemu nie zadzwoniłaś pod 112? Przecież dyżurka jest całodobowa.

– Bo wtedy musiałabym odpowiedzieć na milion pytań – mruknęłam.

– I tak będziesz musiała, pączusiu. Znalazłaś ciało. Wiesz, co mówią o tych, którzy znajdują ciało?

– Że mają pecha i dla równowagi powinni zagrać na loterii?

– To też. Ale przede wszystkim to pierwsi podejrzani.

– Spójrz na mnie. Naprawdę myślisz, że poradziłabym sobie z tym kolesiem?

– Znam twoje możliwości, pączusiu. Widziałem, jak spuściłaś łomot Mateuszowi z piątej B. A wtedy miałaś dziesięć lat.

– Zasłużył. I miałam dziewięć lat.