Dopiero na miejscu dowiedziałam się, że owdowiała prawie rok wcześniej. Dziadek zginął na morzu – to wciąż dość częsta śmierć w przypadku rybaków. Nie miałam wielu wspomnień z nim związanych. Był cichym, chłodnym mężczyzną, który większość czasu spędzał na swoim kutrze. Zrobiło mi się przykro. Nawet nie wiedziałam o pogrzebie.
Babcia Maria płynnie zmieniła temat. Podejrzewałam, że mówienie o śmierci męża po pięćdziesięciu wspólnie przeżytych latach musi być dla niej cholernie trudne.
*
Od pierwszego świtu spędzonego na plaży wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję. I jeden trup tego nie zmieni, obiecałam sobie. Otuliłam się ramionami, bo wiatr się nasilił. Ciało podskakiwało mocniej, obijając się o dziewięciometrowe drewniane pale wkopane w dno.
– Na co ci przyszło, robaczku – usłyszałam znajomy głos.
Jak zawsze, kiedy było mi źle.
– Nie zrobiłam tego specjalnie – odpowiedziałam głośno, choć głos rozbrzmiewał tylko w mojej głowie.