– Dzień dobry. – Podeszła do mnie, poczułem zapach kakao. Położyła mi dłonie na ramionach, zacisnęła palce i zaczęła masować. Często budzę się połamany, dlatego dobrym masażem nigdy nie pogardzę. Mia jest w tym niezła, skończyła kurs. Ona też jest po studiach, więc żeby sobie dorobić, musi zajmować się takimi pierdołami. To mi się właśnie w niej podoba. Jak jest źle, ja zaczynam psioczyć, czasem niepotrzebnie wybucham, a ona wprost przeciwnie, nie narzeka, tylko szkoli się, żeby zarobić dodatkowe kilka euro. Z punktu widzenia kasy fajnie, ale nie zachwyca mnie, że musi dotykać jakichś staruszek, starców i obcych facetów. To nic przyjemnego, ale do rzeczy.
– Nie zaczytuj się, za czterdzieści pięć minut musisz być w pracy – przypomniała mi i pocałowała we włosy.
Super, jakbym nie wiedział, co mnie dziś czeka. Najchętniej zostałbym w domu, ale już się zgłosiłem i gdybym nie przyszedł, pracodawca poinformowałby o tym pośredniak. Poza tym Mia nie może płacić za wszystko, źle się z tym czuję.
Nigdy niczego mi nie wypomniała, ale nawet nie musiała. Wystarczy, że masuje tych wszystkich ludzi. Nie chcę być sępem, więc zjem śniadanie i pójdę do roboty.