Jeszcze innych w to umoczyłem, już wiesz, jak to się wszystko skończyło, więc mnie rozumiesz. Ale chcę opowiedzieć ci wszystko od początku. Możesz myśleć, co chcesz, nawet to, że robię cię w chuja, mam to gdzieś.
Czyli ten cholerny dzień. Rano wstałem normalnie, Mia była już w kuchni. Ma na imię Miroslava, ale dla mnie to po prostu Mia; zaczęliśmy się spotykać na trzecim roku i tak już zostało.
Słyszałem, że szykuje śniadanie, stukały kubki, lubi robić kakao. Ja za nim nie przepadam, ale trudno. Jak mieszkasz z kimś w miniaturowej kawalerce, to nie możesz przejmować się pierdołami. Sprawdzona mądrość z akademika, obowiązująca także w tym przypadku. Wstałem, włączyłem lapka i sprawdziłem bloga. Lubię sobie poblogować, ale to już wiesz.
W nocy przybyło parę komentów, przeleciałem je szybko wzrokiem, nie chciało mi się wdawać w dyskusje. Jakiś pajac z nickiem Kochczera jak zwykle mnie trollował. Nigdy nie karm trolli. Sprawdziłem statystyki, nie było najgorzej. Najpopularniejszy post o doświadczeniach ze słowacką koleją miał ponad sto tysięcy wyświetleń, reszta trochę mniej, ale i tak całkiem sporo.