Ale wtedy nie mogłem wiedzieć, jak skończę przez to odkrycie. Gdybym to przeczuwał, zatrzasnąłbym je, zamknąłbym na wszystkie spusty, klucz wyrzuciłbym w przepaść, a sam spieprzałbym do domu, jakby goniła mnie śmierć. Kilka tygodni później naprawdę mnie goniła, ale do tego jeszcze dojdę.
Mogłem zrobić wiele rozsądnych rzeczy, ale zamiast nich otworzyłem drzwiczki. Zaskoczył mnie ich ciężar. Najpierw pojawiła się tylko czarna szczelina – musiałem nieźle się namęczyć, żeby ją rozszerzyć. Wciąż jednak niczego nie widziałem, więc pociągnąłem jeszcze mocniej. Drzwiczki nie dawały za wygraną, zawiasy skrzypiały, z pewnością przez kilkadziesiąt lat nikt ich nie oliwił.
Jak wytresować smoka – dokładnie tak się czułem, rozciągałem tę czeluść, żeby przeniknąć do trzewi.
W końcu się udało, szpara rozwarła się i mogłem zajrzeć do środka.
Nachyliłem się, żeby lepiej zobaczyć i…
Sejf był pusty.
– Boże! – Wypuściłem z siebie powietrze. Gdyby w tej chwili ktoś zrobił mi zdjęcie, można by umieścić je w słowniku pod hasłem rozczarowanie.
Dziecko, które poniosła wyobraźnia.
Zgarnę coś cennego, sprzedam i kupię Mii jakąś drogą biżuterię.
No, na pewno, śnij dalej.