Szczelina
Jozef Karika — Horror

Oczami wyobraźni już widziałem, jak odkrywam kolekcję złotych pierścionków. Przynoszę je do domu, Mia jest zachwycona, wytrzeszcza oczy, z radości przyciska dłoń do ust. Albo, jeszcze lepiej, opycham je w lombardzie na rynku, biorę pieniądze i kupuję swojej ukochanej prawdziwy prezent – modną biżuterię albo luksusowe perfumy Calvina Kleina, o których już od dłuższego czasu dyskretnie wspomina.

Świetnie, moja przeprowadzkowa droga krzyżowa będzie miała jednak szczęśliwe zakończenie. Trzeba tylko…

Otworzyć sejf.

Cudowna wizja nagle wyparowała, nie otworzę tego metalowego potwora, nie mam żadnych szans. Ani dłuto, ani łom nie dały rady, więc moje pobożne życzenia tym bardziej go nie otworzą.