Ktoś tu mocno się napracował, szukając szczelin, w które można by wsadzić łom. Wyglądało nawet na to, że próbował odgiąć krawędź drzwiczek jakimś dłutem. Kiedy okazało się, że nie tędy droga, próbował roztłuc betonowy cokół, w którym osadzono sejf. To także nie pomogło i poszukiwacze przygód odeszli z pustymi rękami.
Co tam w sobie masz?
Cały czas chodziło mi to po głowie.
Mogło tam być cokolwiek, ale powiedzmy sobie szczerze – co jest najbardziej logiczne?
Co wkłada się do kasy pancernej?
Dokładnie, coś cennego!
Coś, co nie może trafić w niepowołane ręce. Coś wartościowego.
Dokładnie tak rozumowałem, to według mnie miało sens, a ja stawałem się coraz bardziej rozdrażniony.
Stare pieniądze, biżuteria, jakieś drogocenne przedmioty?
Nie pogardziłbym niczym.
Zacząłem coraz bardziej fantazjować, praca przy przeprowadzkach jest do tego wprost stworzona. Im większy i morderczy wysiłek, tym żywsze i barwniejsze fantazje.