Szczelina
Jozef Karika — Horror

Na szczęście podobne męki miały czekać mnie jeszcze tylko jutro. Później zaczyna się weekend. Dwa dni przeleżę na kanapie, tylko telewizor i laptop, nic więcej.

I Mia, oczywiście.

Za każdym razem po wytaszczeniu jakiegoś mebla przed willę i powrocie do gabinetu mój wzrok padał na czarny sejf.

Co w nim może być, co w sobie skrywa?

Nie miałem wątpliwości, że nie jest pusty. Szczerzył się do mnie swoimi kanciastymi drzwiczkami, uchwytem przypominającym nos i jednym jedynym świecącym okiem. Drażnił mnie. Wyglądał, jakby do mnie mrugał.

Co skrywasz w bebechach? – zastanawiałem się.

To mogło być cokolwiek. Na pewno przeleżało tam cholernie długo, co najmniej kilka dekad.

Kiedy chłopaki pobiegli na fajkę, ja wróciłem do niego, żeby lepiej mu się przyjrzeć.

Zauważyłem rysy na drzwiczkach, także wokół miejsc, gdzie znajdowały się ukryte zawiasy.

Bez wątpienia nie jestem pierwszym, którego zainteresowała zawartość metalowej skrzyni.

Co tam w sobie masz?

Kilku desperatów przyszło z łomami lub innymi narzędziami. Nic z tego, sejf przetrzymał wszystkie najazdy, to była porządna robota mistrza Antona Malego z Wiednia. Przynajmniej tak wytłumaczyłem sobie napis nad drzwiczkami.