Syn
Jo Nesbø — Literatura piękna

Na dźwięk słowa „błogosławieństwo” w oczach Sonny’ego nagle jakby zapłonęło światło. Uniósł prawą rękę i dał swojemu rozmówcy znak, że ma podejść bliżej i uklęknąć. Rover wbił kolana w malutki dywanik leżący przy łóżku. Franck żadnemu innemu osadzonemu nie pozwalał na zakrywanie podłogi chodnikiem; w Państwie częściowo wykorzystywano model szwajcarski: żadnych zbędnych przedmiotów w celach. Liczba rzeczy osobistych musiała ograniczyć się do dwudziestu. Jeśli ktoś chciał mieć parę butów, musiał oddać dwie pary majtek albo dwie książki. Na przykład. Rover podniósł głowę i spojrzał w twarz chłopaka, który koniuszkiem języka zwilżył suche, spierzchnięte wargi. Jego głos zabrzmiał zaskakująco jasno i chociaż wypowiadane szeptem słowa padały powoli, dykcja była bezbłędna:

– Wszyscy bogowie ziemi i nieba mają nad tobą zmiłowanie i wybaczają ci twoje grzechy. Umrzesz, ale dusza grzesznika, który uzyskał przebaczenie, zostanie powiedziona do raju. Amen.