Wreszcie kobieta przebrnęła przez las. Dysząc, gorączkowo szukała najlepszego kierunku ucieczki, ale kiedy długie światła jadącego za nią pojazdu musnęły jej plecy, wybrała najprostszą z dróg, tę przed siebie. Najszybciej, jak potrafiła, gnała wiaduktem wybudowanym nad drogą ekspresową biegnącą poniżej, choć z każdą chwilą coraz mocniej czuła, że nie ma żadnych szans uciec przed ścigającym ją samochodem. W uszach szumiało jej od pędu aut przejeżdżających w dole i od narastającego ciśnienia krwi pompowanej przez przerażone serce, które dudniło tak, jakby miało zaraz pęknąć z wysiłku.