– Nie było jej w domu. Nie odbierała telefonów.
– No i?
– Co „no i”?
– No i nic nie zrobiłeś?
– A co miałem zrobić? – Wzruszył ramionami. – Ma mój numer, nie? – Odruchowo uniósł aparat. – Wie, gdzie mieszkacie, mogła wziąć taksówkę i przyjechać, gdyby jej się chciało.
– Dzwoniłeś do niej? Przecież mogło jej się coś stać.
Zaprzeczył ruchem głowy.
– Eee, szkoda gadać. – Piotr westchnął. – Odezwała się chociaż do ciebie?
– Puściłem jej esemesa, ale wciąż milczy. – Aleks przeczesał blond loki. Zmarszczki na czole stały się wyraźne.
– Między wami wszystko okej?
Brat wydął wargi.
– Nie wiem. Chyba tak.
– Chyba?
– O Jezu, Piter… – żachnął się.
– Okej, okej. Nie moja sprawa. – Piotr uniósł dłonie w geście poddania i zajął się kawowym stoutem. Doceniał głębszy bukiet smakowy i odległy finisz z dyskretnie wyczuwalnym wędzonym posmakiem.
– Bywa różnie. – Aleks wpatrywał się w swoją butelkę. Paznokciem próbował podważyć róg etykiety – Ale dogadujemy się.
Piotr wziął łyka piwa.
– Może zadzwoń do niej? – zaproponował.
– Próbowałem z kibla. Nie odbiera. Pewnie już śpi i tyle.
Warot spojrzał w niebo.
– Fajna jest – rzucił. – Pasujecie do siebie.
Aleks pokiwał głową.