Warot wyrwał kępkę trawy i cisnął nią w brata.
Zarechotali i znowu zrobiło się cicho.
Piotr dopił piwo, po czym odwrócił butelkę do góry dnem. Kilka spienionych kropel skapnęło obok jego nogi.
– Jeszcze po jednym? – zapytał młody.
Piotr kiwnął głową i chciał wstać, ale Aleks wygramolił się z leżaka i już szedł boso w kierunku oświetlonego tarasu, gdzie stała lodówka samochodowa, w której chłodzili piwa. Podśpiewywał sobie cicho. Zabrał cztery butelki, jedną wcisnął sobie pod pachę.
Odkapslowali.
Piotr podsunął szyjkę pod nos i delektował się zapachem. Upił niewielki łyk napoju i przytrzymał w ustach. Kiedy przełknął, wyczuł wyraźny smak kawy. Zerknął na etykietę Browaru Zakładowego z Lublina. Kawowy extra stout. Doceniał nie tylko smak trunków, lecz przede wszystkim interesującą identyfikację wizualną. Proste rysunki przypominały grafiki z PRL-u, ale wynosiły je na wyższy poziom. Wpatrywał się w faceta siedzącego w białej filiżance wypełnionej kawą i pijącego, a jakże, piwo.
– Czemu nie przyjechałeś z Aliną? – zapytał Aleksa, który przesuwał kciukiem po ekranie smartfonu. Okrągła twarz tonęła w niebieskawej poświacie. – Stało się coś?
Brat przygryzł wargę. Potem wzruszył ramionami.