Najsłabsze ogniwo
Robert Małecki — Literatura

– Ostatnio, kiedy u nich byliśmy, miałam wrażenie, jakby nie do końca się dogadywali. Też to zauważyłeś?

Warot wrócił pamięcią do urodzin brata z początku lipca, które spędzili w jego domu. Rzeczywiście między młodymi brakowało zwykłych gestów czułości, do których oboje zdążyli ich przyzwyczaić. Uśmiechali się, ale Karolina miała rację, że w tym związku brakowało odrobiny chemii. Powiedziała mu to zresztą, gdy już wrócili do domu, ale zbył to wówczas milczeniem. Może tak się jej tylko wydawało?

– Czy Alina z tobą rozmawiała? – Głos żony przywrócił go do rzeczywistości.

– Ze mną? – Musiał być czujny i dlatego postanowił skłamać. – Nie, a czemu?

– Pytam tylko. – Westchnęła. – Najważniejsze, że Aleks się odezwał. Kamień z serca. Może po prostu zabrał Alinę do SPA na weekend? Już nieraz tak robił.

– Ma sprawę za miastem – wyjaśnił i przyjrzał się Karolinie. Zamyślona wbiła wzrok w podłogę.

– Sam? – zainteresowała się, a on wzruszył ramionami.

– Serio myślisz, że między nimi coś nie gra? – powrócił do poprzedniego wątku.

– Nie wiem. Mam nadzieję, że nie.

Pokiwał głową.

– Może po prostu wszyscy mamy swoje tajemnice – uznał.

Zmarszczyła czoło.

– Wszyscy? – spytała.

– No.

– My też?