– Nieznośny egocentryk. – Karolina pocałowała go w czubek głowy. Poczuł lekki zapach jaśminu. – Jak idzie pisanie? – spytała, ale mąż milczał.
Na ekranie migał kursor. Tuż nad nim widniało kilka linijek tekstu. Nie lubił, gdy czytała mu przez ramię, ale nic z tym nie zrobił, chociaż mógł zminimalizować okno edytora albo przymknąć laptop.
– Przed „czyli” stawiamy przecinek – stwierdziła.
Przyjrzał się tekstowi, ale nigdzie nie mógł znaleźć spójnika. W końcu nachylił się do ekranu i zmrużył oczy.
– Wyluzuj, żartowałam!
– Zabiję, zakopię w ogródku i jeszcze dostanę odszkodowanie! – Przyciągnął ją do siebie i posadził sobie na kolanach. Pocałowali się. Jej włosy łaskotały go w twarz.
– Aleks się w końcu odezwał? – spytała, gdy wciąż stykali się czołami.
– Mmm… Przysłał esemesa.
– Dobre i to. Chociaż chyba powinien z tobą pogadać.
– Jest skryty.
– Obaj tacy jesteście.
Pocałowała go w usta. Potem wstała i ruszyła w kierunku drzwi.
Odwrócił się za nią.
Stanęła tam ze zwieszoną głową. Rude włosy przysłaniały jej twarz.
– Między nimi wszystko gra? – odezwała się.
– Nie wiem – odparł. – A dlaczego pytasz?
Wzruszyła ramionami.