Piotr potarł oczy i ponownie przeczytał wiadomość. Próbował połączyć się z bratem, ale po kilku długich sygnałach odpuścił. Odpisał na esemesa, prosząc o chwilę rozmowy. Raz i drugi. Potem kolejny i kolejny, wreszcie z prośbą o litość wobec zaniepokojonych rodziców.
– Aleks, do kurwy nędzy – szepnął, wysyłając kolejną wiadomość.
Zdążył wstać z fotela, zrobić kilka kroków.
Wreszcie usłyszał znajomy sygnał.
„Dobra, dam im znać”.
„A co u Aliny?”
Tym razem dłużej poczekał na nadejście odpowiedzi.
„Wszystko git. Luzuj majty. Nara”.
Odetchnął.
„Mama zrobi dla was pierogi. Podrzucę jutro, okej?” – wysłał kolejną wiadomość, a w odpowiedzi otrzymał ikonę uniesionego kciuka.
Mimo to odetchnął pełną piersią.
Nie usłyszał, kiedy do pokoju weszła Karolina. Gdy się odezwała, niemal dostał zawału.
– Jezu, nie chciałam cię wystraszyć. – Zaśmiała się.
– Powinienem spisać testament. – Złapał się za serce.
– Żebyś mnie nie pominął, zrobię to za ciebie. A ty dokończ powieść.
– Z ostatnią wolą pójdzie mi szybciej.
– Ale nikt nam za nią nie zapłaci. – Położyła mu dłonie na karku i delikatnie rozmasowała zbolałe mięśnie.
– Paskudna materialistka. – Przymknął powieki i spróbował się odprężyć.