Katharsis
Maciej Siembieda — Kryminalne i sensacyjne

Oficer SS nadzorujący transport podbiegł do niego, śmiesznie drobiąc kroki na śliskich kamieniach. Dłońmi w skórzanych rękawiczkach w ostatniej chwili podparł dno pojemnika i podtrzymał je wystarczająco długo, aby więzień umocnił swój chwyt i zapanował nad sytuacją. Następnie niemal troskliwie poprawił beret, który człowiekowi w pasiaku zsunął się na oczy, poklepał go po plecach i wskazał podbródkiem kierunek marszu.

Więzień ruszył, odnajdując siłę w zdumieniu, jakie go ogarnęło. W kamieniołomie Gross-Rosen, gdzie pracował wcześniej, esesmani dopingowali więźniów wyłącznie szpicrutami. Gdyby któryś zauważył, że bryła granitu wysuwa mu się z rąk, mógłby zostać zakatowany na śmierć.

Zanim człowiek w pasiaku trafił do piekła obozu, był katolickim księdzem, i oficer SS nagle wydał mu się Cyrenejczykiem pomagającym nieść krzyż Chrystusowi.

On też szedł pod górę. Nie na Golgotę, nagą i pozbawioną drzew, ale na pokryte lasem sudeckie wzniesienie, ukrywające podziemny magazyn, do którego ksiądz i jeszcze pięciu innych ludzi w pasiakach miało przenieść z ciężarówki metalowe, czarno-żółte zasobniki. Każdy po dwa.