Tragedia [...] przez wzbudzenie litości i trwogi doprowadza do oczyszczenia [kάtharsis] tych uczuć.
Arystoteles, Poetyka, tł. H. Podbielski
Sudety Wschodnie, okolice wsi Klessengrund
Wiosna 1945 roku
Człowiek w zniszczonym pasiaku i rozdeptanych butach, ledwo trzymających się stóp, podszedł do burty ciężarówki i otoczył ramionami metalowy pojemnik w kształcie walca. Z wysiłkiem oderwał go od podłogi, wygiął ciało do tyłu i oparł ciężar na klatce piersiowej, ale walec – pomalowany na czarno i opatrzony dziwnymi żółtymi symbolami – ważył więcej, niż przypuszczał mężczyzna w obozowych łachmanach. Przemarznięte ręce więźnia zaczęły się zsuwać po gładkiej stali. Skulił się w półprzysiadzie, co pozwoliło mu podtrzymać pojemnik udami, ale z sekundy na sekundę tracił równowagę.
I wtedy stało się coś, czego człowiek w pasiaku nigdy nie doświadczył przez trzy lata w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen.