Skrzyżowała dłonie na stole i czekała, nie mając zamiaru dodawać niczego więcej. Owszem, Żelazny przez telefon przekazał jej to, co istotne, ale chciała usłyszeć wszystko od nich.
– Nasz syn został oskarżony o… na Boga, nie wiem nawet, jak to ująć.
– Najprościej, jak się da.
– Cóż… chodzi o planowanie zamachu terrorystycznego.
Joanna patrzyła na kobietę, ale ta sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie miała zamiaru zabrać głosu.
– Mieliście zacząć od początku – bąknęła prawniczka. – A to raczej sam koniec.
– Więc co konkretnie chce pani usłyszeć?
– Wszystko – odparła Chyłka. – I jeszcze więcej.
Czekała, aż matka oskarżonego się włączy. To ona mogła najlepiej opisać, co się wydarzyło w Egipcie. I to, co działo się, zanim wyjechali na te pechowe wakacje. Kobieta była jednak w zbyt dużym szoku – raptem dwadzieścia godzin temu dowiedziała się, że jej syn odnalazł się po kilkunastu latach. A zaraz potem poinformowano ją, że został tymczasowo aresztowany.
– Przez wiele lat staraliśmy się o dziecko – zaczął bez emocji mężczyzna. – Właściwie na pewnym etapie życia już pogodziliśmy się z tym, że nigdy nie dane nam będzie je wychować.
– Zrezygnowali państwo z prób?
– Tak.