Inwigilacja
Remigiusz Mróz — Kryminały

– I co się stało? Niepokalane poczęcie?

– Nie.

– W takim razie niech pan mówi, a nie przeciąga – upomniała go i przeniosła wzrok na kobietę. – A jeszcze lepiej byłoby, gdyby to pani mi wszystko opisała.

Matka oskarżonego poruszyła się nerwowo. Nie uszło ich uwadze, że Chyłka przestała zwracać się do nich per ty. Odebrali jasny sygnał, że prawniczka ma zamiar podejść do sprawy z należną powagą.

– Dlaczego ja? – zapytała niepewnie kobieta.

– Bo chcę widzieć, jak maluje pani cały obraz. To, co przedstawi mi mąż, będzie już ukończonym bohomazem – odparła i założyła rękę za oparcie krzesła.

Nie miała wątpliwości, że Tadeusz Lipczyński snuł tę opowieść już dziesiątki razy i ułożył sobie wszystko tak, żeby miało ręce i nogi. Tu pominął jakiś fakt, tam coś podkoloryzował, a w jeszcze innym miejscu dodał coś, co w istocie się nie wydarzyło. Chyłka nie potrzebowała zbornej wersji dla mediów. Chciała pełnej, emocjonalnej, czasem nietrzymającej się kupy historii.