– Na najlepszego prawnika w Żelaznym & McVayu – dopowiedziała Chyłka. – A przynajmniej o tym zapewnił was imienny partner, z którym minęłam się w progu.
Starzec skinął głową.
– I doczekaliście się – dodała Joanna. – Niech was strój nie zmyli. Ani nie interesuje.
Położyła łokcie na stole, a potem oparła brodę na rękach. Przyjrzała się parze starszych ludzi, myśląc o tym, że naprawdę trafiła na sprawę, dzięki której odbuduje swoją renomę w palestrze. Większość prawników czekała na coś takiego przez całe życie. I niektórzy się nie doczekiwali.
Wyprostowała się i poprawiła koszulkę.
– To patron spraw opłakanych – powiedziała, wskazując Eddiego. – Przydałby wam się bardziej niż komukolwiek innemu, gdyby nie to, że macie mnie. W zupełności wystarczam do sukcesu.
Wciąż się nie odzywali. Chyłka westchnęła i przewróciła oczami.
– Dzwonić do SETI? – spytała.
– Co proszę? – odburknął mężczyzna.
– Najwyraźniej utraciliście zdolność komunikowania się, a ci z SETI znają się na tych sprawach. Od lat próbują nawiązać łączność z istotami pozaziemskimi.
– Ależ pani ma tupet…
– Bynajmniej. Mam za to ograniczony czas, a jakby tego było mało, płacicie mi od godziny.
– My w żadnym wypadku…