Inwigilacja
Remigiusz Mróz — Kryminały

Dotarcie na Złotą z Saskiej Kępy zajęło jej niecały kwadrans. Miała wystarczająco dużo czasu, by uświadomić sobie, jak wiele mogła dla siebie ugrać dzięki tej sprawie. Wprawdzie wróciła do kancelarii z tarczą, a nie na tarczy, wymusiła nawet awans, ale wciąż nie odbudowała swojej reputacji. Do tego potrzebowała głośnego, efektownego zwycięstwa. Najlepiej poprzez nokaut w pierwszej rundzie.

W sali konferencyjnej czekało na nią dwoje klientów i sam Żelazny, który najwyraźniej uznał, że musi dotrzymać im towarzystwa, dopóki Chyłka się nie zjawi. Kiedy weszła do środka, pożegnał ciepło podstarzałe małżeństwo, a potem z obojętnością skinął głową Joannie i wyszedł na korytarz.

Chyłka stanęła przed dwojgiem ludzi i wsparła się pod boki, rozchylając poły kurtki. Patrzyli na nią jak na wariatkę.

– Eddie się nie podoba? – spytała.

Małżeństwo wymieniło spojrzenia, a Joanna wskazała na zombiepodobne oblicze żniwiarza na koszulce.

– Taki tu mamy dress code – dodała, siadając naprzeciw klientów. – Jeden z naszych nosi nawet Willa Smitha. Na szczęście tylko w sercu.

– Czekaliśmy na… – zaczął niepewnie mężczyzna.