– NSI zawsze sięga swoimi mackami daleko – wyjaśnił komisarz.
– Ale ma na usługach kilkudziesięciu reporterów w kraju.
– Tak – przyznał Forst. – Tyle że nie wszyscy byli dziś widziani w Kalatówkach.
– Słucham?
– Zatrzymałem się tam rano na kawę.
– W drodze na miejsce zbrodni?
– Nie lubię zaczynać dnia bez kawy. Bywam potem opryskliwy.
– Rozumiem – odparł Osica. – Nic nie powinno mnie zaskakiwać po tym, czego się o tobie nasłuchałem od ludzi z Komendy Powiatowej.
– I od pańskiej córki.
Edmund syknął coś pod nosem, dostrzegając w oddali kamery NSI. Pociągnął za poły marynarki oficerskiej i poprawił krawat.
– Wspomnij o niej jeszcze raz, a twoja grdyka będzie wyglądała tak, jak tego nieboszczyka na górze.
– Przyjąłem, panie inspektorze.
– I nie odzywaj się przed kamerą, jasne? Choćby Szrebska pytała, czy pójdziesz z nią do łóżka.
– Byłoby to pytanie retoryczne, panie inspektorze.
– Zachowaj absolutną, kurwa, ciszę. I na Boga, Forst, rób w miarę inteligentne wrażenie. Pochodzisz w końcu z inteligenckiej rodziny, prawda?
– Owszem. Mój świętej pamięci ojciec wykładał na Jagiellonce, a…