– A ty poszedłeś do policji. Brawo – uciął dowódca, lustrując go wzrokiem i cmokając przy tym z dezaprobatą. – Co ty masz na sobie?
– Koszulę Springfielda i jeansy z Pull&Bear. A tę kurtkę…
– Mniejsza z tym. Wyglądasz beznadziejnie.
– Kilka młodych turystek na Kalatówkach polemizowałoby.
– Być może były jeszcze pijane po ubiegłej nocy.
– Bez wątpienia.
– Twój wygląd nie licuje ze stanowiskiem – dodał pod nosem Edmund. – Trzymaj się krok za mną.
– Tak jest.
Wiktor obserwował, jak Olga Szrebska przejmuje dowodzenie na Kondrackiej Przełęczy. Poprzesuwała ciekawskich, organizując sobie skrawek miejsca przed taśmami policyjnymi. Zdołała zmieścić tam siebie i kamerę, która teraz rejestrowała, jak dwóch policjantów zbliża się do dziennikarki. Włosy miała upięte z tyłu w niewielki kok, który nijak nie pasował do krótkiej kurtki z logiem stacji telewizyjnej. Uwagę komisarza przykuło jednak coś innego.
– Widzi pan te pośladki?
– Zamknij się, Forst – żachnął się Osica, przyspieszając kroku.