Chińczycy trzymają nas mocno. Pierwsze śledztwo o tym, jak Chiny kolonizują Europę, w tym Polskę
Sylwia Czubkowska — Reportaże

Uświadomiliśmy to sobie mocniej, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Kiedy dosłownie cztery dni po rozpoczęciu inwazji spacerowałam po Rydze z łotewskim analitykiem Mārisem Andžānsem, do zaplanowanej rozmowy o Chinach cały czas wplątywała się nam Rosja. Wreszcie Łotysz podsumował: „Niedźwiedzia mamy tutaj, pod granicą, smok jest daleko i wydaje się problemem na później. Ale co, jeśli niedźwiedź jest ze smokiem dogadany i naprawdę mamy do czynienia z ich wspólnym działaniem?”. Andžāns ujął w ten sposób zagrożenie, które spędza sen z powiek wielu Europejczyków. O osi Moskwa–Pekin i układzie Dragonbear (smokoniedźwiedzia) mówią już otwarcie dyplomaci, politycy i analitycy z całego Zachodu. A skoro związki Chin i Rosji są tak oczywiste, życie na przedmurzu jeszcze bardziej się komplikuje. Jeden z najlepszych w Polsce analityków Chin Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich jak mantrę powtarza, że przedmurze z definicji znajduje się po niewłaściwej – czytaj: narażonej na przykrości – stronie muru.