PROLOG
Nowy Jork, terytorium Famiglii
Luca był capo już od ponad dziesięciu lat, ale dopiero teraz sprawy stały się tak popieprzone.
Siedząc na brzegu mahoniowego biurka, mężczyzna przyglądał się pogniecionej mapie. Famiglia nadal sprawowała władzę nad całym Wschodnim Wybrzeżem, od Maine do Georgii. Przez te wszystkie dekady nic się nie zmieniło. Jednakże niedawno Camorra zakupiła od Rosjan Kansas City, powiększając swoje terytorium tak, że obecnie sięgało daleko na wschód, poza obszar Las Vegas. Ich capo, Remo Falcone, zaczynał robić się za bardzo pewny siebie. Luca miał, kurwa, przeczucie, że wkrótce facet zaatakuje miasta należące do oddziału z Chicago albo Famiglii, więc musiał dopilnować, żeby Falcone skupił się na tych pierwszych.
Wojna z Chicago pochłonęła już zbyt wielu jego ludzi. Wojna z Camorrą by ich zniszczyła.
– Wiem, że nie podoba ci się ten pomysł – wymamrotał do swojego żołnierza.
Growl pokiwał głową.
– Nie, ale nie mogę mówić ci, co masz robić. To ty jesteś capo. Mogę tylko powiedzieć wszystko, co wiem na temat Camorry, a to nie jest nic dobrego.
– I co z tego? – zapytał Matteo, brat Luki oraz jego prawa ręka. Wzruszył ramionami i obrócił w dłoni nóż. – Poradzimy sobie z nimi.
Rozległo się pukanie do drzwi, po którym do biura – położonego w piwnicy należącego do Luki klubu Sphere – weszła Aria. Z zaciekawieniem podniosła blond brwi, zastanawiając się, czemu mąż ją wezwał. Zazwyczaj sam zajmował się interesami. Zdziwił ją też fakt, że w gabinecie znajdują się Matteo i Growl.
Kiedy weszła głębiej do pomieszczenia, Luca zszedł z biurka. Aria zbliżyła się do niego i pocałowała go czule.
– Co się stało?
– Nic – stwierdził i zacisnął usta, patrząc ostrożnie na żonę. Coś jest nie tak, pomyślała kobieta. – Ale skontaktowaliśmy się z Camorrą, żeby zacząć z nimi negocjacje.
Aria zerknęła na Growla. Sześć lat wcześniej uciekł z Las Vegas po tym, jak zabił capo Camorry, Benedetto Falconego. Z tego, co im powiedział, wynikało, że Camorra jest o wiele gorsza od oddziału z Chicago i Famiglii. Poza typowym dla grup przestępczych handlem narkotykami, prowadzeniem kasyn i zajmowaniem się prostytucją parała się także niewolnictwem oraz porwaniami. W świecie mafii Camorra została uznana za kłopotliwą.
– Naprawdę? – zdziwiła się Aria.
– Walka z Chicago nas osłabia. Brać już wchodzi na nasze terytorium, więc musimy być ostrożni. Nie możemy dopuścić do tego, żeby Chicago ugadało się z Camorrą. Jeśli zaczną razem walczyć przeciwko nam, będziemy mieli problem.
Arię ogarnęło poczucie winy. Wojna pomiędzy nowojorską Famiglią i oddziałem z Chicago wybuchła przez nią i jej siostry. Gdy najmłodsza z nich, Liliana, uciekła, aby poślubić żołnierza Luki, Romero, szef oddziału z Chicago, Dante Cavallaro, musiał wytoczyć ciężkie działa. Nie pomogło nawet małżeństwo Arii z Lucą, które miało sprawić, że pomiędzy tymi dwiema rodzinami wytworzy się pewna więź.
– Myślisz, że będą w ogóle chcieli z nami rozmawiać? – Kobieta nadal nie była pewna, co tu robi. Nie posiadała żadnych ważnych informacji na temat Camorry.
Luca przytaknął.
– Wysłali do nas jednego ze swoich. Wkrótce tu będzie. – W jego głosie zadźwięczała nuta napięcia i zmartwienia, przez co Aria poczuła ciarki na karku.
– Bardzo ryzykują, wysyłając do nas swojego człowieka. Nie mogą być pewni, że wróci żywy – stwierdziła z zaskoczeniem.
– Dla nich jedno życie nic nie znaczy – wymamrotał Growl. – A poza tym capo nie skierował do nas żadnego z braci, tylko nowego egzekutora.
Arii nie podobało się to, jak patrzą na nią Luca, Matteo i Growl.
– Uznali, że będzie bezpieczny – poinformował Luca. Po dłuższej przerwie dodał: – Ponieważ to twój brat.
Kobieta odniosła wrażenie, że ziemia usuwa jej się spod stóp. Chwyciła się biurka.
– Fabi? – wyszeptała.
Nie widziała go i nie rozmawiała z nim od wielu lat. Odkąd rozpoczęła się wojna, nie mogła kontaktować się z bratem. Jej ojciec, consigliere oddziału z Chicago, bardzo tego pilnował.
Przerwała rozmyślanie.
– Co Fabi robi w Camorrze? Przecież jest częścią oddziału z Chicago. Miał zostać consigliere tak jak mój ojciec.
– Rzeczywiście, miał – przyznał Luca, spoglądając znacząco na pozostałych mężczyzn. – Jednak twój ojciec ma ze swoją nową żoną dwóch synów i podobno jeden z nich zostanie consigliere. Nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło, ale Fabiano uciekł do Camorry, gdzie z jakiegoś powodu go przyjęli. Trudno zdobyć na ten temat rzetelne informacje.
– Nie mogę uwierzyć, że znowu zobaczę swojego brata. Kiedy? – zapytała z przejęciem.
Fabiano był od niej prawie o dziewięć lat młodszy, a ona praktycznie go wychowywała do czasu, aż musiała wyjechać z Chicago, by poślubić Lucę.
Growl pokręcił głową, marszcząc brwi.
Luca dotknął ramienia żony.
– Aria, twój brat jest nowym egzekutorem Camorry.
Dopiero po kilku sekundach dotarła do niej ta informacja. Przeniosła wzrok na Growla. Jego tatuaże, blizny, czający się w oczach mrok – to wszystko ją przerażało. A odkąd wzięła ślub z Lucą, mało co jeszcze wywierało na niej takie wrażenie.
Growl był egzekutorem Camorry, gdy rządy sprawował Benedetto Falcone. Teraz syn Falconego został capo, natomiast Fabi przejął dawną pozycję Growla.
Aria głośno przełknęła ślinę.
Egzekutor. Facet od brudnej roboty. Od krwawej roboty. Pilnuje, żeby ludzie się słuchali, w innym przypadku robi, co trzeba, by tych niepokornych spotkało coś, co może stanowić ostrzeżenie dla innych.
– Nie – powiedziała cicho. – Nie Fabi. On nie jest zdolny do czegoś takiego.
Pamiętała, że był troskliwym, wrażliwym chłopcem i zawsze starał się chronić swoje siostry.
Matteo spojrzał na nią wymownie, dając do zrozumienia, że jest naiwna. Nie obchodziło jej to. Pragnęła tylko zachować wspomnienie dobrego, zabawnego młodszego brata. Nie chciała wyobrażać go sobie jako kogoś innego.
– Brat, jakiego znałaś, nie będzie tym samym, którego dzisiaj zobaczysz. Będzie kimś zupełnie innym. Tamten chłopiec… umarł. Nie może żyć – stwierdził Growl zachrypniętym głosem. – Bycie egzekutorem to nie jest robota dla ludzi o dobrym sercu. To okrutna i brudna praca. Poza tym Camorra nie okazuje litości kobietom, tak jak robi się to w Nowym Jorku czy Chicago. To raczej się nie zmieniło. Remo Falcone jest pokręconym bydlakiem, podobnie do swojego ojca.
Aria zerknęła na Lucę, licząc na to, że mąż zaprzeczy temu, co powiedział jego żołnierz. Nic takiego jednak nie nastąpiło. W kobiecie coś pękło.
– Nie wierzę w to. Nie chcę wierzyć – oświadczyła. – Jak mógłby aż tak bardzo się zmienić?
– Jest tutaj – poinformował jeden z ludzi Luki, wchodząc do gabinetu. – Ale nie chce oddać broni.
Luca pokiwał głową.
– To bez znaczenia. Mamy nad nim przewagę liczebną. Wpuść go. – Przeniósł wzrok na żonę. – Może dzisiaj się tego dowiemy.
Aria spięła się na dźwięk kroków. Przez otwarte drzwi biura do środka wkroczył facet niemal równie wysoki, co Luca. Nie tak barczysty, choć z pewnością umięśniony. Spod jednego z podwiniętych rękawów koszuli wyzierał tatuaż. Blond włosy miał przystrzyżone po bokach i nieco dłuższe u góry, a spojrzenie jego niebieskich oczu było…
Chłodne. Analizujące. Ostrożne.
Aria nie miała pojęcia, czy rozpoznałaby go na ulicy. Stał się mężczyzną – i to nie tylko pod względem wieku.
Fabiano przyjrzał się siostrze. Uśmiech, który pamiętała z przeszłości, nie nadszedł, chociaż nawet bez niego Aria wiedziała, że Fabi ją poznał.
Boże, naprawdę nic nie pozostało po tym radosnym chłopcu ze wspomnień. Ale to nadal jej brat, którym będzie już zawsze.
Wbrew rozsądkowi podbiegła do niego, ignorując warczącego ostrzegawczo Lucę. Gdy zarzuciła Fabiano ręce na szyję, ten się spiął. Aria wyczuła noże znajdujące się w kaburze na jego plecach oraz pistolety na klatce piersiowej. Nie ulegało wątpliwości, że ma przy sobie jeszcze więcej broni. Nie odwzajemnił uścisku, choć położył jej dłoń na karku.
Spojrzała na niego. Nie spodziewała się zobaczyć w jego oczach gniewu, lecz pojawił się tam, kiedy Fabiano znowu skupił wzrok na Luce i pozostałych mężczyznach.
– Nie musicie wyciągać broni – powiedział z odrobiną wesołości w głosie. – Nie przejechałem całej tej drogi tylko po to, żeby skrzywdzić swoją siostrę.
To, w jaki sposób jej dotykał, kojarzyło się raczej z groźbą, a nie gestem wyrażającym zażyłość.
Luca zacisnął dłoń na ramieniu Arii, po czym odciągnął ją od brata. Fabiano obserwował wszystko z rozbawieniem.
– Mój Boże – wyszeptała Aria. Brzmiała tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. – Co ci się stało?
Jego twarz wykrzywił drapieżny uśmiech.
To już nie jest Fabi, pomyślała.
Stojący przed nią człowiek to ktoś, kogo należało się bać.
Fabiano Scuderi.
Egzekutor Camorry.
Złamana lojalność
Nowa seria autorki słynnych „Złączonych"!Fabiano od najmłodszych lat był wychowywany z myślą o tym, że pójdzie w ślady ojca i podobnie jak on zostanie consigliere w chicagowskim oddziale. Jednak tak się nie dzieje. Skazany na śmierć, ledwo żywy czternastoletni chłopak walczy o przetrwanie. Mafijny świat jest jedynym, jaki zna, więc kiedy Fabiano spotyka Remo Falcone, stawi...
Spodobał Ci się fragment?
e-book
e-book · audio
e-book
e-book · audio