„Nie wiem, co się dalej ze mną stanie”
Kwiaty doniczkowe z parapetów mieszkania przy Frascati oddaje Jacentowej.
Odprawia Teofilę. Wieloletnia służąca odchodzi z niespłaconym wekslem na kwotę stu trzydziestu rubli i sześćdziesięciu siedmiu kopiejek.
Liche książki z biblioteczki ofiarowuje znajomym.
Mały niebieski kałamarzyk z Tuły zamierza podarować Laurze, najmłodszej córce. Pianino jej tylko pożyczy. Gdyby udało się wynająć instrument komuś pewnemu i wypłacalnemu, córka miałaby pomoc w dochodach.
Zofia, najstarsza z córek, wkrótce wychodzi za mąż. Dostanie od niej gospodarskie rupiecie i większość mebli.
Tadeusz, najstarszy syn, który w swoim mieszkaniu ma tylko dziurawy stołek, otrzyma szafkę. „Gruchot to stary, z którego nie miałabyś pociechy i Ty wielkiej” – wyjaśnia Zofii w liście1.
Helenie, środkowej córce, nic nie zostawia. Wystarczy, że na jej nieślubne dziecko oddane pod opiekę obcej kobiecie przeznacza kilka rubli miesięcznie.
Drobnym, pochyłym pismem na kartce wielkości dłoni robi spis: biurko, cztery wyplatane krzesła, kołdra, stary fotelik, konsolka mahoniowa rozkładana, stolik prosty z szufladą, półeczka wyplatana stojąca, półeczki dwie drewniane wiszące, obrazek, serweta i cztery serwetki, stary dywanik, talerz drewniany, dwa kubeczki do papierosów, zapalniczka oraz stolik prosty z przedpokoju.
Te rzeczy chce zostawić na przechowanie znajomemu.
Dokłada tam kilka cennych książek, wśród nich albumy Grottgera i Starą baśń Kraszewskiego. Ma jeszcze tacę z frażetowskim obrzeżem, a po ojcu – czerwony flakonik kryształowy do likieru i kryształową puszkę do herbaty. Też zostaną na razie w Warszawie. Kiedy tylko znajdzie nowe miejsce do życia, ściągnie wszystko do siebie i urządzi się od nowa.
Z rzeczy osobistych ma pocerowaną bieliznę, kapelusz, rękawiczki, czarną suknię, paltot i stare trzewiki.
Kilka złotych pierścionków, zegarek niewielkiej wartości i złota obsadka pióra − to jej cały majątek. Nadadzą się znakomicie do zastawiania w lombardzie.
W styczniu 1890 roku, po miesiącu przygotowań, czterdziestoośmioletnia Maria Konopnicka, poetka, wieszczka, opuszcza stolicę Kraju Nadwiślańskiego. Nie żałuje tego miasta, jego błota, w którym trzeba brnąć po każdym deszczu, i wywołującego kaszel gęstego pyłu, unoszącego się nad ulicami w suche dni.
Warszawian też nie lubi. „Niektórzy zowią mnie dziką, że z ludźmi obcuję niechętnie, dla cóż ja już na to poradzę, że razi mnie tak bardzo wszelka próżność, czczość konwenansów i pewna nędza duchowa, którą z niewielkim wyjątkiem, wszędzie tu spotykam” – pisała w 1881 roku i do tej pory nie zmieniła zdania2.
Konopnicka jeszcze nie zna celu swojej podróży. Kilka tygodni wcześniej informowała Stanisława, średniego syna: „[…] nie wiem, co się dalej ze mną stanie i czy mnie gdzieś w świat losy nie zapędzą. Na Litwę może, bo mam paszport roczny do Cesarstwa – albo gdzie. […] Wyjadę gdzieś dalej, żeby się o mnie tak bezpośrednio te sprawy z Heleną nie obijały. Spokoju tylko szukam do pracy. Do Warszawy nic mnie nie wiąże; wszędzie znajdę warsztat do pisania, bylem siły miała po temu”3.
Dezorientacje. Biografia Konopnickiej
MAGDALENA GRZEBAŁKOWSKA NA TROPIE KONOPNICKIEJBEZKOMPROMISOWA BIOGRAFIA POETKI Matka ośmiorga dzieci opuszcza męża i przenosi się do Warszawy, by pisać poezję. Autorka bajki O krasnoludkach i o sierotce Marysi chorą córkę zamyka w szpitalu psychiatrycznym. Pochylająca się nad losem dzieci społeczniczka oddaje obcym ludziom własnego wnuka. Postać migotliwa, niejednoznaczna, nieu...
Spodobał Ci się fragment?
e-book
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio