Zaraza
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Męż­czy­zna przy­gryzł dolną wargę z taką siłą, że poczuł w ustach meta­liczny smak krwi. Musiał pod­jąć decy­zję. Trzeba było coś z nią zro­bić. Od mia­sta dzie­liło go nie wię­cej niż dwa­dzie­ścia kilo­me­trów. Po dro­dze kilka wsi. I sporo lasu.

Zwol­nił, kiedy wje­chał na teren zabu­do­wany, a gdy minął ostat­nie gospo­dar­stwo, znów doci­snął pedał gazu. Obrzu­cił spoj­rze­niem pasa­żerkę. Jadące z naprze­ciwka samo­chody rzu­ciły świa­tło na jej skrytą pod kap­tu­rem twarz.

– Powiesz coś w końcu? – zagad­nął, nie spusz­cza­jąc wzroku z przed­niej szyby.

Zero reak­cji. Od momentu gdy wsa­dził ją do samo­chodu, nie wydała z sie­bie żad­nego dźwięku. Nie umiał oce­nić, czy w ogóle kon­tak­tuje.

– No mów coś, do jasnej cho­lery! – wark­nął.

W lusterku wstecz­nym ujrzał reflek­tory jakie­goś spor­to­wego samo­chodu. Lekko spu­ścił nogę z gazu i pozwo­lił się wyprze­dzić. Kątem oka dostrzegł, że kobieta obró­ciła się do niego ple­cami. Sku­liła się jesz­cze bar­dziej, teraz wyglą­dała jak prze­ro­śnięty embrion.

– Kurwa mać! – syk­nął i trza­snął dłońmi w kie­row­nicę, a potem jesz­cze raz i jesz­cze.