Zabić drozda
Harper Lee — Komiksy i graficzne

Ludzie poru­szali się wolno. Nie­spiesz­nie prze­mie­rzali plac, powłó­cząc nogami, zaglą­dali do ota­cza­ją­cych go skle­pów i wcale nie liczyli się z cza­sem. Doba miała dwa­dzie­ścia cztery godziny, ale wyda­wała się dłuż­sza. Pośpiech nie ist­niał, bo nie było dokąd się spie­szyć, nie było nic do kupie­nia i bra­ko­wało pie­nię­dzy, by cokol­wiek kupić; nie było też niczego cie­ka­wego do oglą­da­nia poza gra­ni­cami hrab­stwa May­comb. A jed­nak dla nie­któ­rych był to czas nie­okre­ślo­nego opty­mi­zmu: hrab­stwo May­comb dowie­działo się nie­dawno, że nie musi się bać niczego prócz samego stra­chu.

Miesz­ka­li­śmy przy głów­nej ulicy dziel­nicy wil­lo­wej – Atti­cus, Jem, ja, no i nasza kucharka Cal­pur­nia. Z ojca byli­śmy zado­wo­leni: bawił się z nami, czy­tał nam i trak­to­wał nas z uprzejmą bez­stron­no­ścią.