Niektórzy członkowie naszej rodziny Południowców wstydzili się tego, że brak w naszym drzewie genealogicznym uczestników bitwy pod Hastings – po którejkolwiek ze stron. Mieliśmy tylko Simona Fincha, aptekarza-myśliwego z Kornwalii, którego pobożność ustępowała jedynie skąpstwu. W Anglii zirytowały go prześladowania ludzi, którzy sami siebie nazywali metodystami, ze strony ich bardziej liberalnych braci – zirytowały tak bardzo, że Simon, który także nazywał siebie metodystą, wybrał się za Atlantyk, do Filadelfii, a potem na Jamajkę, następnie do Mobile i jeszcze do Saint Stephens. Pamiętając o napomnieniach Johna Wesleya na temat używania nazbyt licznych słów w transakcjach kupna i sprzedaży, Simon wzbogacił się, handlując lekami, lecz nie zaznał szczęścia, gdyż kusiło go to, co – jak wiedział – nie służy chwale Pana: na przykład złota biżuteria i kosztowne stroje.