Zabić drozda
Harper Lee — Komiksy i graficzne

Domo­stwo Radleyów fascy­no­wało Dilla. Mimo naszych wyja­śnień i ostrze­żeń przy­cią­gało go jak Księ­życ wodę, choć jedy­nie do naroż­nej latarni, w bez­piecz­nej odle­gło­ści od bramy pose­sji. Sta­wał przy niej, obej­mo­wał ramio­nami gruby słup i patrzył w zamy­śle­niu.

Pose­sja Radleyów wci­nała się ostrym zakrę­tem za nasz dom. Idąc na połu­dnie, docho­dziło się do ganku; chod­nik skrę­cał tam i biegł dalej wzdłuż podwórka. Dom był nie­wy­soki i nie­gdyś biały; miał roz­le­gły ganek i zie­lone okien­nice, ale całość dawno już pociem­niała, dosto­so­wu­jąc się do sza­ro­ści oto­cze­nia. Zbu­twiały od desz­czu gont zwie­szał się nisko nad werandą; roz­ło­ży­ste dęby nie dopusz­czały do niej słońca. Chwiejne resztki ogro­dze­nia strze­gły ni­gdy nie zamia­ta­nego podwórka przed domem, buj­nie poro­śnię­tego dzi­kimi tra­wami i tyto­niem.