Wszystkie wojny Lary
Wojciech Jagielski — Reportaż wojenny

Miała ociężałą postać i twarz zbolałej, pokonanej przez los kobiety, która potrzebuje jedynie odpoczynku. I tylko w jej oczach i w jej głosie życie paliło się młodym, żwawym, jasnym ogniem, nie zostawiając miejsca na gorycz i zwątpienie. Mówiła o obezwładniającym ją zmęczeniu, ale wystarczyło wtedy na nią nie patrzeć, by ulec złudzeniu, że jest wędrowcem narzekającym na trudy podróży, ale nie mogącym doczekać się dalszej drogi, kolejnych przeszkód do pokonania, następnych niedosięgłych szczytów do zdobycia. Złudzeniu temu ulegał każdy, kto prowadzony opowieścią Lary zmierzał za nią koleinami jej życia.

– Zimno się zrobiło – powiedziała, zacierając dłonie i poprawiając pod brodą chustkę. – Tylko patrzeć, a będzie zima.

Poprzedniego dnia w Tbilisi spadł pierwszy tej jesieni zimny deszcz, a wieczorem wiatr pozrywał z drzew ostatnie liście i ciskał je pod nogi skulonym przechodniom i w reflektory samochodów na śródmiejskich alejach. Rano w radiowych wiadomościach podano, że w górach Kaukazu spadł śnieg i niepogoda może się utrzymać przez kilka dni, co najmniej do końca tygodnia.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej