Wilcza Chata
Michał Śmielak — Kryminalne i sensacyjne

Po pierw­szej go­dzi­nie prze­szła do mar­szo­biegu, wy­piła kilka ły­ków na­poju izo­to­nicz­nego, wy­ssała je­den żel ener­ge­tyczny i wró­ciła do swo­jego tempa. Miała już po­mysł na kształt no­wej bu­telki i ety­kietę, za­gra zie­lo­nymi i nie­bie­skimi ko­lo­rami, może okle­pane, ale ona od­kryje je na nowo. Mnó­stwo so­czy­stej zie­leni na ety­kie­cie i błę­kitna bu­telka. Woda i eko­lo­gia. Naj­go­rzej było z na­zwą, kom­plet­nie nie miała na nią po­my­słu, a tym ra­zem była to część kam­pa­nii. Woda była czer­pana tu­taj, w Biesz­cza­dach, ale nie mo­gli na­zwać jej Biesz­cza­dzianka, bo trudno się to wy­ma­wiało. Biesz­czady Zdrój od­pa­dało. Może Łem­ko­wianka? O! Cie­kawe, czy taka jest. Trzeba zro­bić an­kietę, ile osób ko­ja­rzy na­zwę „Łem­ko­wie”. Naj­bar­dziej chcia­łaby użyć słowa „bies” w na­zwie, ale nic jej nie pa­so­wało. Woda czer­pana w Biesz­cza­dach, w re­kla­mie biesy po­ma­gają w jej bu­tel­ko­wa­niu, dają jej swoją moc.