Rozmawiał z leśnikiem ubranym w oliwkową kurtkę. Mężczyzna trzymał w dłoniach żółty kask ochronny. Borewicz pokiwał ze zrozumieniem łysą głową. Jedną rękę oparł na biodrze, w drugiej trzymał energetyka, którego kupił na stacji w Bydgoszczy, zanim skręcili w wylotówkę na Olsztyn. Popijał go z kolorowej puszki. Widoczna otyłość brzuszna i dieta Olgierda zwiastowały konieczność rychłego, długotrwałego leczenia.
Kiedy zbliżyli się do miasta, Herman zwróciła uwagę na znajdujące się po lewej stronie wysokie ceglane spichrze ze spadzistymi dachami i wysokimi przyporami, które niczym żebra chroniły wnętrze Grudziądza. Chciała zobaczyć je z bliska, ale nie wiedziała, czy znajdzie na to czas.
Czerwone światło zatrzymało ich na skrzyżowaniu i wtedy policjantka usłyszała dzwonek telefonu. Prosta melodia wysłużonej nokii 6310i. Nie była miłośniczką aparatów retro, ale od roku miała powód, by korzystać ze starej komórki, będącej jedyną pamiątką po zmarłym ojcu.