Wczoraj byłaś zła na zielono
Eliza Kącka — Powieść obyczajowa i romans

Ro­bi­łam to swo­im ro­dzi­com, gdy by­łam ma­ła, ty­le że oni ko­rzy­sta­li z oka­zji. Zo­sta­wia­li mnie z mo­im świa­tem i nie pró­bo­wa­li się wpro­sić. Zni­ka­łam grzecz­nie za drzwia­mi, prze­wi­dy­wal­na abo­nent­ka wła­sne­go po­ko­ju. Wy­star­czył mi w zu­peł­no­ści, bo nie­wiel­kie­go po­trze­bo­wa­łam pa­sa star­to­we­go, by od­le­cieć. Star­to­wa­łam ci­cho, nie bu­dząc po­dej­rzeń. Star­to­wa­łam, ro­biąc lek­cje, ucząc się wier­szy na pa­mięć, du­ka­jąc do kart­ków­ki. Sam na sam, a w po­sze­rzo­nym skła­dzie. Wy­star­czy, że jed­ną no­gą sta­łam moc­no na zie­mi, pod lam­pą o zja­dli­wie zie­lo­nym klo­szu, z no­tat­ka­mi w rę­ku, a kon­tro­la ro­dzi­ciel­ska nie od­bie­ra­ła żad­nych nie­po­ko­ją­cych sy­gna­łów. „Krą­żysz so­bie? No to so­bie jesz­cze po­krąż”. Ope­ro­wa­łam na­raz w obu rej­sach, nie wy­pa­da­jąc z ka­bi­ny pi­lo­ta. Świet­ne ma­sko­wa­nie, ze­ro przy­kro­ści po stro­nie opie­ku­nów.