Było nam dobrze, leżeliśmy obok siebie na kanapie. Gładziłem ją, wiesz o co chodzi, od jednego przeszliśmy do drugiego… Po wszystkim zasnęliśmy, a kiedy się przebudziłem, na zewnątrz było już ciemno. Mia też się obudziła i ospale poszła do sypialni. Chciałem iść za nią, ale po takiej drzemce nieprędko bym zasnął, a nie chciałem jej przeszkadzać przewracaniem się na łóżku.
Leżałem i patrzyłem w sufit, bolało mnie całe ciało. Nagle przypomniała mi się moja zdobycz. Dokumenty wciąż czekały w torbie zostawionej przy drzwiach wejściowych – czyhały tam jak jadowite węże. Wstałem, po cichu poszedłem do przedpokoju, wyjąłem plik kartek i wróciłem na kanapę. Włączyłem małą lampkę, założyłem słuchawki i puściłem muzykę z komórki. Parov Stelar, album Seven and Storm, jak by cię to interesowało.
Dokumenty były wymieszane, zapewne ktoś już w nich grzebał. Może ten, kto wyjął z sejfu resztę rzeczy. Przejrzał je i włożył z powrotem, nie zabierając ze sobą. Albo go nie zainteresowały, albo coś go zniechęciło, trudno powiedzieć.